Strefa mieszkańca już działa!

Nowe narzędzie komunikacji pomiędzy mieszkańcami poszczególnych...
czytaj wiecej »

Pierwsi już się przeprowadzają. Kiedy wielki powrót do miasta?

W Europie Zachodniej, po masowym odpływie mieszkańców na peryferia, na dobre już trwa powrót do centrum dużych miast. Poznań od lat zmaga się z odpływem mieszkańców i wymieraniem śródmieścia. Czy zbliża się odwrócenie tego trendu? Agenci nieruchomości, którzy śledzą to, co się dzieje na rynku, mają podzielone zdanie.
Ola i Jacek mieszkają 25 kilometrów od centrum Poznania. Dom wybudowali siedem lat temu. Działkę, położoną niedaleko jeziora i lasu, kupili po okazyjnej cenie. Ich synowie byli jeszcze w przedszkolu. Teraz chodzą do jednej z poznańskich szkół.

Ola: - Kiedy chłopcy byli mali, chodzili do przedszkola w naszej miejscowości. My dojeżdżaliśmy do pracy. Nie było to jakoś uciążliwe. Ale odkąd zaczęła się szkoła, wiecznie wozimy gdzieś dzieci, później je odbieramy i ostatecznie do domu wracamy bardzo późno.

Jacek: - Mnie jeżdżenie nie przeszkadza. Choć przyznaję, że w okolicach czwartku jestem już zmęczony. Ale sobota w ogrodzie wynagradza moje poświęcenie.

Ola: - A wyjścia do kina czy pubu? Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że nie korzystamy z atrakcji, bo każde wyjście jest operacją logistyczną i czasami po prostu nie chce się wracać taki kawał do miasta.

Jacek: - Mieszkając w centrum i tak pewnie nie mielibyśmy na to czasu.

Poza miasto wyprowadziły ich niższe ceny

Ola przyznaje, że od dawna myśli o powrocie do Poznania. Marzy jej się późniejsze wstawanie, bo nie musiałaby już tracić około godziny na dojazd oraz spontaniczne spotkanie ze znajomymi na Starym Rynku. Ale Jacek nie chce na razie o tym słyszeć.

Justyna Łukaszewicz, prezes firmy Nieruchomości Wielkopolski, mówi, że na dużą skalę zaczęło się to niecałą dekadę temu. Atrakcyjne ceny, własny kawałek ziemi oraz cisza i spokój zachęciły ludzi, którzy mieszkali w centrum miasta, do przeprowadzki na peryferia aglomeracji. Dokładnie to samo wcześniej działo się w krajach Europy Zachodniej oraz w Stanach Zjednoczonych.

- Specjaliści już wiele lat temu zauważyli jednak, że taki model w dłuższym okresie nie jest korzystny ani dla jego mieszkańców, ani dla samego miasta. Szczęśliwie za granicą to się zmienia i ludzie zaczynają wracać do miast - mówi Łukaszewicz. - Czy w Polsce będzie tak samo? Wielu naszych klientów, którzy chcą przeprowadzić się z przedmieść do centrum, wskazuje na liczne uciążliwości związane z mieszkaniem poza miastem. Najczęściej pojawiają się: czas dojazdu do pracy, stanie w korkach, odległość do wybranych szkół i miejsc zajęć dodatkowych dla dzieci i praktycznie zerowe możliwości "rozerwania" się po pracy, czyli pójścia do kina, teatru czy restauracji - wylicza.

- Do tej listy dodałabym jeszcze aspekt finansowy - dorzuca Alicja Błaszczyk, agentka nieruchomości z firmy Ptak. - Mieliśmy ostatnio dwie pary, które kupiły na kredyt domy pod Poznaniem. Mieli inne wyobrażenie o mieszkaniu poza miastem. Nie przeliczyli kosztów dojazdów do pracy i utrzymania wolno stojących domów. Za naszym pośrednictwem sprzedają teraz wcześniej wymarzone domy i szukają mieszkań w centrum.

Jeśli powrót to do kamienicy. Z pomocą miasta

Błaszczyk zauważa, że obie pary szukają mieszkań w starych kamienicach. - To taki trend wśród 30-40-latków. Chcą mieć coś specjalnego, czego deweloperzy budujący standardowe osiedla mieszkaniowe, im nie zapewnią. Wysokie sufity, grube ściany, przez które nie słychać sąsiadów, i technologia budowy, która wytrzymała do dziś - mówi agentka. - Na rynku są mieszkania w kamienicach, ale jest tego zdecydowanie mniej, niż może być. Lokale w odrestaurowanych budynkach są bardzo drogie. Koszty indywidualnego remontu również. Gdyby miasto pomagało w odnowieniu kamienic, z pewnością więcej osób zdecydowałoby się na mieszkanie w centrum.

Jak mówią agenci nieruchomości, władze miasta powinny wyjść naprzeciw oczekiwaniom inwestorów i intensywnie włączyć się w przywrócenie śródmieściu utraconego blasku.

- I nie chodzi tu tylko o położenie nowej kostki brukowej czy postawienie kilku ławek na pustym placu. Działania te muszą być prowadzone na szeroką skalę ze świadomością, że rezultat będzie można zobaczyć dopiero za kilka lat. Z doświadczeń innych europejskich miast widać, że najlepsze efekty przynosi rewitalizacja całych zabytkowych kwartałów miast - mówi Łukaszewicz. - Odnowione elewacje kilku budynków w różnych częściach miasta pozostaną niemalże niezauważone. Zaniedbane otoczenie sprawi, że nowe oblicze kamienicy, chodnika czy skweru nie przyciągnie nowych lokatorów i inwestorów. Niestety, nadal brakuje też strategicznego myślenia o mieszkańcach określonych dzielnic. Rzadkością są dobrze przygotowane place zabaw czy zielone miejsca wypoczynku.

- Najwyższy czas wzmocnić działania władz miasta, które powinny przekształcać centrum w miejsce przyjazne ich mieszkańcom - uważa Maciej Wełnicki, menedżer z firmy Nieruchomości Wielkopolski. - Należy zagwarantować mieszkańcom ofertę kulturalną, usługową i rekreacyjną, aby polskie miasta przestały być miastami tętniącymi życiem w godzinach pracy i wyludniającymi się wieczorami, gdy ludzie wracają do swoich podmiejskich domów z ogrodem.

Wełnicki dodaje, że zaniedbania dotyczą nie tylko władz polskich miast. Zły przykład idzie ze szczebla krajowego. - Przykładowo program "Mieszkanie dla młodych" wspiera tylko rynek pierwotny, a limity kwotowe dopłat kierują potencjalnych nabywców mieszkań ku tańszym lokalizacjom, czyli lokalizacjom peryferyjnym - mówi Wełnicki.

Powrót może być realny, ale statystyki mówią swoje

Łukaszewicz i Wełnicki są zdania, że w Poznaniu już w niedługim czasie powrót ludzi do centrum może być realny. - Krokiem w dobrym kierunku już jest na przykład wynajmowanie lokali należących do ZKZL artystom i stowarzyszeniom, które za niewielką opłatą mogą zagospodarować puste przestrzenie - mówią zgodnie. - Wzorem mogą też być działania zmierzające do ożywienia ulicy Św. Marcin. To jednak kropla w morzu potrzeb.

- I czy aby miasto nie przespało szansy i nie za późno zabrało się za zmiany - dodaje Maciej Karwowski, właściciel agencji nieruchomości Easy-Home. O obecnym zainteresowaniu powrotem do miast mówi jako nie o trendzie, a raczej jednostkowych przypadkach. - Miasto próbuje ożywić Święty Marcin czy też ulicę Marcinkowskiego. Ale czy to wystarczy? Od kilku lat centrum wymiera. Ludzie nie mają do czego wracać. Tym bardziej że poznańskie sypialnie jak na przykład Naramowice czy choćby Koziegłowy, nie są oddalone aż tak bardzo od centrum, a są bardziej atrakcyjne cenowo.

Statystyki wydają się potwierdzać jego zdanie. Już 20 lat w Europie Zachodniej zaczęto odnotowywać znaczący powrót ludzi do miast, ale w Polsce ten proces się jeszcze nie rozpoczął. Pokazuje to m.in. raport Wydziału Spraw Gospodarczych i Społecznych Organizacji Narodów Zjednoczonych, który został opublikowany trzy lata temu. ONZ objął badaniami wszystkie państwa świata. Rozpoczął od 1950 roku, a zakończył prognozą do roku 2050. Według raportu w Polsce procent ludzi mieszkających w miastach regularnie rósł od poziomu 38,3 w roku 1950 do 61,7 w roku 2000. Od tego momentu zaczyna się spadek. W roku 2010 procent mieszkańców miast wahał się w okolicach 60,9. Za dwa lata ma wynieść około 60,7 proc. Twórcy raportu szacują, że wzrostu liczby ludności mieszkającej w polskich miastach możemy spodziewać się dopiero w okolicach 2020 roku.

Alicja Lehmann


Tekst ukazał się w serwisie www.gazeta.pl w lutym 2014


szukaj nieruchomosci Szukasz nieruchomości
zarzadzaj nieruchomoscia Posiadasz nieruchomość
strefa mieszkanca Strefa mieszkańca
wsparcie biznesu Wsparcie biznesu
A gdy już nabędziesz wymarzoną nieruchomość, sprawdź, czy przypadkiem też nie możemy Ci w czymś pomóc lub w czymś Ciebie wyręczyć!